top of page

IT GIRLS!

Cześć Dziewczyny,


nie wiem, ile osób dotrwało do tego momentu. Minęło trochę czasu, było kilka prób działania, wiele się zmieniło.

Najpierw było SBM Girls, pomysł powstał kilka lat temu. Patrzyłam na polskie podwórko hiphopowe i miałam głębokie przekonanie, że czegoś mu brakuje, że nie ma kobiecej strony. Podnosząc ten temat w mediach społecznościowych, szybko okazało się, że trafiłam w sedno, że kobiety rzeczywiście potrzebują swojego miejsca w rapowym świecie – narracji, która będzie o nich i dla nich. Po świetnym starcie projektu (również dzięki wsparciu artystów, z którymi pracuję) zabrakło mi pomysłów na jego dalszą realizację. Projekt zamilkł i mimo że nic się wokół niego nie działo, to wciąż w wywiadach, na panelach czy konferencjach byłam o niego pytana. Biłam się z myślami, z jednej strony nie miałam pomysłu na kontynuację, a z drugiej strony, czułam potrzebę zabrania głosu w dyskusji o szowinizmie, uprzedmiotowieniu kobiet i maskulinizacji branży. Im bardziej starałam się zdefiniować nowy kierunek, tym dobitniej rozumiałam własną hipokryzję – budując markę dla kobiet i o kobietach, wciąż opierałam się na męskiej firmie. Ochoczo korzystałam z zasięgów, wizerunku i wsparcia mojego męskiego partnera biznesowego. Wartość kobiecej marki budowałam na męskim wizerunku. Oczywiście jestem wdzięczna za wiatr w żagle, jednak w całej dyskusji, którą szerzej podniosłam, chodzi przede wszystkim o kobiecą niezależność. Kreowałam krzywe zwierciadło.


Z badań WHO wynika, że polskie nastolatki mają najniższą samoocenę w Europie. Tymczasem polski hip-hop skupia wielu młodych ludzi, wśród nich są setki tysięcy dziewcząt. Mając choćby pośredni wpływ – przez organizację koncertów, wywiady, wypowiedzi – na ich rzeczywistość, nie powinnam zakłamywać własnej. Pierwszym krokiem ku niezależności jest rebranding marki i zmiana nazwy na It Girls. Chciałabym, żeby projekt w nowej odsłonie, poza brandem odzieżowym, skupiał przede wszystkim inspirujące, charakterne i niezależne kobiety, właśnie takie, o których myślimy „it-girls”. Chciałabym zerwać z cukierkowym, wyidealizowanym obrazem kobiet wiecznego sukcesu.



Chciałabym budować kobiecy świat wolny od presji, kompleksów i obaw przed proszeniem o pomoc. To moja misja, to misja It Girls.

Przez ostatnie lata moje życie było ogromnym bałaganem. Pięknym, wdzięcznym, pełnym emocji, nowych wyzwań i doświadczeń, ale wciąż bałaganem. I o tym też ma być It Girls. Bo bez względu na to, jak wiele pięknych instagramowych mam bizneswoman opowie o organizacji czasu, grzecznych dzieciach i szczęśliwych małżeństwach, to nie uwierzę w ten wyretuszowany świat. Pierwsze urodziny swojego synka spędziłam, organizując największy hip-hopowy solowy koncert w Polsce. Na pierwsze jego wakacje zabrałam go w trasę po festiwalach, z trudem łapiąc oddech na dzień czy dwa. Nie pamiętam, kiedy więcej niż dobę byłam offline.



IT GIRLS było moim ogromnym marzeniem, na które wciąż, pomimo prób, nie starczało mi czasu. Ale marzeń nie wolno odkładać. Marzenia trzeba spełniać.

Jeśli doczytałaś do tego momentu - dziękuję.


Ściskam!

Magda

108 wyświetleń0 komentarzy
bottom of page